przejrzystości

W przejrzystościach tkwi jakiś nieuzasadniony niepokój. Brak wnętrza, wyważonego środka ciężkości pobudza zbyt wiele zmysłów. Ich przejmujący bohaterski ogrom, jest wizją apokaliptycznie pięknego końca, tak pięknego, że aż pragnie się w nim uczestniczyć po wielokroć, nawet jeśli renesansowe chmury opadają ciężko i nisko. Przejrzystości tkwią w naturze, w nieograniczenie czystej powodzi zmysłów, wszechstronnej i wybujałej okazji do zasmakowania kruchości i małości. Małości, która przytłacza, a jednocześnie pobudza receptory piękna i wpływa na zastygłe w głębi emocje. W tej samej przejrzystości budujemy bazy, kolumny, kapitele. Architektura chroni przed strachem i kadruje przejrzystości, aby nie zmiażdżyła nas ich ckliwość.