Rozmowy z diabłem

– żyjemy w dziwnych czasach – odpowiedział i na dowód tego zrobił dwa soczyste fikołki. Patrzyłem jeszcze przez chwilę jak podnosi się z kolan i próbuje wykonać statyczny manewr na tle zdystansowanego świata. Szło to dość opornie. Świat kręcił się tak szybko i dosadnie, że mały figlarny drań pomimo wszelkich starań przypominał raczej słup soli, lekko odchylony od pionu. Dotąd wydawało mi się, że szkolne lektury zweryfikowały już wszystko, także historyczne atlasy i media. Tymczasem wirowanie nie ustawało i mimo, że czytałem już o podobnych dysproporcjach to tym razem, ja w rzeczywistości, byłem ich częścią. Pomyślałem nawet przez chwilę, że uczestniczę w czymś wielkim, groźnym ale wielkim i bardzo pompatycznym. Być może mającym jakiś cel, zagraniczny, boski, kosmiczny. Jeżeli ktoś ten cel zna, to na pewno maczał w nim palce. Tutaj diabeł na chwilę się wyprostował, a jego twarz przybrała abstrakcyjny grymas, dostępny tylko diabłom. 

 

– cel? lepiej zwalić to na przypadek, niepozorność losu, Nietzschego albo Lema. Celowość jest bronią, a ty nie chcesz jej poznawać, nie teraz, kiedy wiesz tak mało, po za tym masz rozwiązane sznurowadło. -dz