słyszenie

Przestrzenie mają uszy. Wibrują paletą dźwięków i odbijają je w niezliczonych tonacjach. Krzyk w głębie potrafi nagle ścisnąć za gardło i zniknąć w otulającej ściany fakturze lub bezwstydnie wybrzmiewać, robiąc slalom pomiędzy patetycznymi kolumnami. Kształty przestrzeni skupiają się na słowach, jak żaden odbiorca i powtarzają je echem w  graficznie emocjonalnej formie. Tu drobne szepty i pomruki potrafią zmienić się w groźnego polującego kota, ota, ta, ta mała pustka rozpala się wtedy i straszy, lub zachwyca. Gabaryty mniejsze i większe, wspólnie skrojonych płaszczyzn rozmawiają także między sobą, odbiorcą i wiatrem. I w tej architektonicznej ciszy mówią językiem tysiąca przemyśleń, wystarczy się w nie wsłuchać.