Beton w wersji light

Teoria. Ściany, sufity, podłogi pokryte betonową warstwą, wsłuchującą się w obecne trendy – powrót do surowości, pustki i faktury. Wcześniej najczęściej ten efekt mogliśmy zobaczyć w halach produkcyjnych, wielkopowierzchniowych sklepach, jednak zazwyczaj sposób jego tworzenia był całkiem inny, dostosowany do tego typu miejsc, a posadzka betonowa wylewana jeszcze w trakcie budowy i ogniście szlifowana do uzyskania atrakcyjnego połysku. Tanio, ale zawsze wielkopowierzchniowo, niekoniecznie dokładnie i nie dla wszystkich pomieszczeń. Od dłuższego czasu uzyskanie podobnej wizualnie powierzchni jest dostępne w każdym pomieszczeniu, dzięki użyciu mikrocementu. Mikrobeton ma swoją makro historię zaczynającą się w latach 30-stych. Zmieszanie cementu z dodatkiem polimeru w postaci kauczuku stworzyło wytrzymałą i dobrze przyczepną masę. Dziś metody produkcji są znacznie bardziej wyspecjalizowane, podobnie jak sposób aplikacji, nie wspominając o ilości producentów i różnych składowych – warstwach. 

W skrócie i bardzo ogólnie, ponieważ każdy dystrybutor ma nieco inną metodę na nakładanie swojego specyfiku. Na początku oryginalna wylewka. Liczy się jej gładkość i faktura, w nowych budynkach developerskich zazwyczaj jest wystarczająco równa, w nieco starszych, często zaleca się wykonanie wylewki samopoziomującej lub kładzie się go bezpośrednio na stare podłoże np. płytki po odpowiednim przygotowaniu powierzchni, wyrównanie fug, szczelin etc. Niektóre firmy proponują także specjalne siatki, mocowane za pomocą masy szczepnej, mające na celu wyrównanie podłoża. Kolejno cienkie warstwy gruntu i zazwyczaj dwie powierzchnie mikrocementu wykończone lakierem. W teorii. 


Efekt jest zadawalający tylko wtedy, kiedy włoży się w to trochę serca lub doświadczenia. Zwłaszcza na etapie rozprowadzania mikrocementu ważne jest, aby wykonywać to gładkimi, krótkimi ruchami, bez zbytniego szczotkowania, krążenia i manewrowania, co w rezultacie mogłoby dać nieprzyjazne mazy, niczym drift na parkingu  To, w jaki sposób poprowadzone zostaną pociągnięcia przekłada się na końcowy wygląd i sami możemy określić ich kształt – chmury, pędzle, zacierki – nomenklatura nie jest oczywista – lepiej przygotować zdjęcie z marzeń i wskazać wykonawcy. Ostatnią warstwa – lakier nadaje charakter całości – mat/satyna/błysk. Ważne jest także ustalenie struktury wykończenia, może ona być zupełnie gładka, mocniej lub mniej chropowata, kwestia własnego “widzimisię”, ale także funkcjonalności. Podłoga w domu, czy ściany w łazience, lub pokrycie blatów kuchennych (tak można używać go jako wykończenie mebli, także blatów kuchennych po odpowiednich zaimpregnowaniu lakierem – efekt wow), najlepiej jeżeli pozostaną intensywnie gładkie dla lepszego utrzymania czystości. Pomaga w tym na pewno ważna zaleta mikrocementu – wielkopowierzchniowość – czyli brak licznych dylatacji i możliwość rozprowadzenia gładkiej masy na bardzo dużej powierzchni. Strukturalne szaleństwa proponowane są na ściany dekoracyjne, te podchodzące pod industrial, wabi – sabi, ale nie tylko. Ten wizualny efekt to perełka także w minimalistycznym stylu oraz takim, który jest tłem dla historycznej tkanki – oczywiście z rozwagą. 

Będzie gładko/strukturalnie i bezsprzecznie czysto, chyba że wybierzemy ostre manewry w fakturze w ciemnym antracycie, aby nadać wnętrzu nieco grozy – także się da. 


Plusem tego materiału jest jego wysoka odporność mechaniczna – ale, nie jest to materiał dla pedantów, a dla tych którzy wierzą w naturalne starzenie się materiałów i także są odporni np. na drobne zarysowania czy pęknięcia, które mogą się pojawiać w trakcie użytkowania. Podkładki na nóżki meblowe – wskazane.  Skill numer dwa to odporność na promienie UV, dzięki czemu nie zmieni się jego barwa, lepsza niż w przypadku żywic epoksydowych. Skill numer trzy – szczelność. Przy odpowiednim uszczelnieniu, możemy wylać mikrocementem całą łazienkę, także pod prysznicem – bajecznie surowy klimat. Także informacja dla wszystkich obawiających się o zimno. W dotyku, nie tylko przez skarpetę, mikrocement nie jest bardzo chłodny, w porównaniu z przeszywającą gołą stopę płytką gresową, dla bardziej wymagających można go kłaść na ogrzewanie podłogowe. 

Informacja dla kolorystów, paleta barw jest ogromna, właściwie dostępny jest każdy odcień, jednak w decyzji, jakim figlarnym różem czy błękitem pokryjemy powierzchnię powinna pomóc większa próbka, oglądana od góry, pod światło w półmroku, na leżącą, kucająco – dla pewności.