Je comprends le français

Projektowanie po francusku, czyli okiełznanie ‘bezumiaru’ i zaufanie klasycznej architekturze, jej formie i tradycji. Styl francuski, dla miłośników autentyczności i wyrafinowania sprawdzi się przede wszystkim w realnych kamienicach, tych z wysokimi sufitami i gabarytem połykającym przestrzeń. Przenoszenie go do wnętrz współczesnych, lokalnych o wysokości dwa – pięćdziesiąt, można by uznać za profanacje. Potęga wiekowych kamienic tkwi w ich architekturze. W zwojach przy gzymsach, wykadrowanym la porte-fenetre i uroczych ubytkach w chevronowym parkiecie. Zaufanie klasycznej formie nie jest jednak ograniczeniem, a raczej stwarza nieszablonowe możliwości przy ubieraniu patetycznego wnętrza w nowoczesny, nieschludny design. Ważne jest przejście przez historię obiektu i zapoznanie się z jego mrocznymi czy subtelnymi tajemnicami. Nie każde niebotyczne pomieszczenia posiadały przecież rosłe rozwielitki w sztukateriach i boazeriach. Niektóre nie dysponowały nimi w ogóle. Sufity wypełniały raczej ceramiczne kształtki, a podłogi czarowały rozdrobnionym lastryko, a nie żyłowatym marmurem.  Inne, te wyciągnięte z pałacowych wręcz aranżacji, przepełnione były, lub nadal są, inkrustowanymi złotem parapetami i ścianami otulonymi finezyjnymi płycinami. Poznanie historii – przykazanie pierwsze. Przy tworzeniu nowej aranżacji należałoby pochylić się nad niszczejącymi koralikami wokół opuchniętej od wilgoci rozety, czy opadniętymi skrzydłami z wybitą szybką. Takie precioso należy pogłaskać i przytulić,  nakarmić umiejętnościami rzetelnego konserwatora i otworzyć oczy ze zdumienia. Następnie powinno się omieść pokruszony beton, na którym kiedyś widniał piękny wiedeński, czy klasyczny wzór i ubarwić go współczesną wersją. Tutaj zaczyna się zabawa z umiarem, z odtwarzaniem, inspiracją, kopią i kradzieżą. Przynajmniej sto lat później, mamy już niezwykły materiałowy wachlarz, często praktyczniejszy, a ponieważ architektura w swojej głębokiej etymologii ma służyć człowiekowi, nowości technologiczne, w dobrym smaku i guście są wskazanie. Na płaszczyznach poziomych, pionowych, diagonalnych, tam gdzie występuje tabula rasa, warto zwrócić się ku niepokornemu ryzykowi. Awangardowo lub z nawiązaniem – ale zawsze inteligentnie choć z poczuciem humoru. Na deser, dla amatorów szperania, wnętrze należy doprawić odrobiną polotu, z poprzedniej epoki lub wprost od Phillipa Starcka. Symetrycznie choć z przełamaniem, w kolorach ziemi, z mocną ultramaryną, z indonezyjskim meblem i metalowym regałem – z umiarem.  – dż.                                                                                                                                                                                                                                                                              

Kolaż ze zdjęć/ źródło: pinterest.com